List Filipa

Świadectwo naszego wychowanka Filipa, które ukazało się na łamach miesięcznika SALVE REGINA

W Aninie przy ulicy Odsieczy Wiednia 13 mieści się ośrodek zwany przez wielu domem. Choć trzynastka jest powszechnie uznawana za oznakę pechu dla nas, chłopaków którzy tu mieszkają, jest to numer oznaczający drugą szansę. Mimo że cztery miesiące to dla niektórych zbyt krótki okres na zmianę, to dla nas jest to miejsce w którym los pokazał, że nie wszystko w życiu jest stracone.

Na stałe mieszka tutaj 10 osób rozwijających się pod czujnym i sprawiedliwym okiem księży. Trzy lata na Barskiej sprawiły, że każdy z nas wytyczył sobie konkretne cele, ale dopiero w Aninie i tylko w Aninie, mamy szansę je osiągnąć i zrealizować. Sami pracujemy nad utrzymaniem ośrodka na odpowiednim poziomie zarówno pod względem estetyki jak i opinii. Nie chcemy aby okrył się złą sławą czy hańbą. Dopiero tutaj wielu uwierzyło w siebie i w to, że są panami swojego lepszego losu. Nikt nikogo tutaj nie skreśla ale wspólnie nad sobą pracujemy a każdy, nawet najmniejszy pojedynczy sukces jest powodem do uśmiechu i dumy. Niejednokrotnie trudno jest przyjąć słowa gorzkiej krytyki, ale istnieje świadomość że kiedyś nawet one zaprocentują w naszej codzienności. Trudno byłoby sobie wyobrazić coś lepszego niż internat w którym znajdziemy przyjaciół na których zawsze możemy polegać. Uczymy się tu jak żyć aby nie przegrać swojego życia. Do poprawy motywują nas troskliwi wychowawcy i wielu zatrudnionych specjalistów. Wszyscy mamy jeden cel: nauczyć się żyć tak, aby wygrać godne i szczęśliwe życie. Doceniamy starania osób które nas otaczają i staramy się wynagrodzić im to przykładnym wypełnianiem wszelkich obowiązków jakie na nas nałożą. Kadra wielokrotnie urozmaica nam codzienność ciekawymi zajęciami popołudniowymi i częstymi wyjazdami weekendowymi.
Znajdują się tu chłopcy z różnymi problemami. Łączy nas to, że tutaj jesteśmy i że poprzez naukę w warszawskich szkołach ponadgimnazjalnych staramy się zdobyć wykształcenie. Obok cienia bagażu nieprzyjemnych wspomnień z przeszłości nasze twarze rozświetla wizja przyszłości skąpanej w jasnych promieniach porannego słońca. Ludzie pojawiają się tutaj i znikają aby rozpocząć największy sprawdzian samych siebie a w tej kartkówce nie można ściągać. Dorosłość to najbardziej surowy nauczyciel który nie zna usprawiedliwienia. Choć na drodze po zwycięstwo nikt nie rozwinął przed nami czerwonego dywany, to po każdej porażce wstajemy bardziej pewni własnych wartości i tego w co naprawdę wierzymy. Staramy się wyciągnąć z tej anińskiej lekcji jak najwięcej żeby później światu opowiadać jak wielką nagrodę od losu dostaliśmy gdy znaleźliśmy się w tej zalesionej dzielnicy serca Polski.